KWALIFIKOWANIE WYRAŻEŃ

Odnośnie do kwalifikowania wyrażeń niespójnych składnio­wo (zawierających pomieszanie tzw. kategorii syntak- tycznych) jako nonsensów składniowych — nie ma między badaczami poważniejszych kontrowersji. Natomiast zacięte spo­ry mają miejsce, jeśli chodzi o ocenę i kwalifikację nonsensów semantycznych. Spory te ogarniają swym zasięgiem całe środowisko: zarówno teoretyków lingwistyki, jak filozofów ję­zyka i logików. Jedni rozpatrują wyrażenia charakteryzujące się poprawną składnią, lecz wadliwą semantyką, właśnie jako non­sensy semantyczne; inni, podporządkowując semantykę składni, wrzucają wszystkie nonsensy do jednego worka, kwalifikując nonsensy semantyczne jako składniowe; jeszcze inni traktują nonsensy semantyczne jako wyrażenia sensowne, lecz fałszywe.Naszym zadaniem w tej chwili nie jest wnikanie w te spory, lecz ocena koncepcji zdań nonsensownych (jakkolwiek ten ter­min będziemy rozumieli) jako mających trzecią — obok zdań prawdziwych i fałszywych —- wartość logiczną. Jeżeli porów­namy ze sobą koncepcję logiki trójwartościowej wywodzącą się od Arystotelesa, Kotarbińskiego i Łukasiewicza z koncepcją teoretyków logiki nonsensu,’ natychmiast dojdziemy do wnio­sku, że całkowicie się one wykluczają: dla pierwszej trzecią wartość logiczną ma dla wszystkich doskonale zrozumiałe zda­nie Jutro odbędzie się bitwa morska, dla drugiej — zdanie Po- czwórność pije odkładanie z dnia na dzień, aczkolwiek grama­tycznie poprawne, lecz będące — w aspekcie treści — niezro­zumiałym bełkotem.

KRAŃCOWE STANOWISKO

Na to krańcowe stanowisko opatrujące szyldem nonsensu ewidentnie sensowne wypowiedzi, takie jak oceny i- normy , roz­kazy i pytania, zgodzić się nie możemy. Nie wolno tak formu­łować naukowych definicji, aby pozostawały one w jaskrawejsprzeczności z powszechnymi intuicjami językowymi, które mó­wią, iż nonsensem jest wypowiedź absolutnie nie nadająca się do zrozumienia, natomiast rozkazy i pytania, oceny i normy są zrozumiałe dla każdego, kto chce je rozumieć.Odrzucając niczym nie uzasadnione rozszerzanie zakresu po­jęcia nonsensu, proponujemy jako pozbawione sensu w danym języku uznać następujące kategorie:  Dźwięki i zespoły dźwięków nie będące wyrazami tego jezyka.   Wyrażenia złożone z wyrazów tego języka, ale zbudowa­ne w wyraźnej niezgodności z wymaganiami jego składni;Wyrażenia (w tym również zdania w aspekcie gramatycz­nym) popYawne składniowo, lecz wadliwe, niespójne w aspek­cie semantycznym. Niespójność semantyczna wyrażeń polega na tym, że poszczególne ich człony użyte w nich zostały z po­gwałceniem swych znaczeń słownikowych.

BADACZE NONSENSU

Skoro badacze nonsensu uważają, iż powołali do życia logikę trójwartościową . zupełnie odmienną od tej, która wywo­dzi się z tradycji Arystotelesa, Kotarbińskiego, Łukasiewicza, to my w naszych rozważaniach nie możemy tego faktu pomi­nąć, lecz powinniśmy dążyć do jakiegoś zestawienia, skoordy­nowania tych dwóch tak odmiennych systemów logicznych, któ­rych wspólna nazwa brzmi logika trójwartościowa.Należy przede wszystkim zastanowić się nad tym, jaka treść ma być podłożona pod termin nonsens w interesującym nas aspekcie. Otóż nie chodzi tu o nonsensowne wyrazy, nonsen­sowne nazwy takie jak np. jak pup czy truk, lecz o nonsen­sowne zdania. Termin zdania nonsensowne (nonsensical sentences, nonsigniticant sentences) interpretowany jest przez niektórych twórców logiki nonsensu niezwykle szeroko. Tak np. Hallden traktuje zdania zawierające oceny moralne — jako bez­sensowne. Aqvist wlicza w poczet bezsensów również zdania rozkazujące. „Kropkę nad i” postawili L. Goddard i R. Routley, autorzy obszernego dzieła Logika znaczenia i kontekstu pisząc: „Najbardziej zasługujące na uznanie kryterium nonsensu (non- signiiicance) … może być wyrażone przez przyjęcie definicji, że nonsensowne oznacza: ani prawdziwe, ani fałszywe”.

WIELOWARTOŚCIOWOŚĆ A NONSENS

Wiek XX jest wiekiem dumnego panowania klasycz­nej logiki formalnej. Jednak obok tej logiki powstają wciąż no­we tzw. logiki nieklasyczne, których twórcy pragną uporząd­kować formułami logicznymi te dziedziny ludzkiego myślenia, których logika klasyczna nie ogarnęła. Jest oczywiste, że logika trójwartościowa i wiełowartościowa są także odmianami logiki nieklasycznej, ponieważ logika klasyczna jest dwuwartościowa. Wśród logik nieklasycznych szereg autorów w różnych kra­jach (również w Polsce) rozwija w ostatnich dziesięcioleciach tzw. logikę nonsensu (nonsense-logic), która usiłuje nawet wy­powiedzi bezsensowne poddać pewnym rygorom logicznym w symbiozie z wypowiedziami sensownymi. Twórcy i badacze logiki nonsensu głoszą, że jest to logika trójwartościowa, a jej wartościami logicznymi są prawda, fałsz i właśnie nonsens (gra­ficznie: 1 — prawda, 0 — fałsz, 1/2 nonsens).

ISTNIEJĄCE OKOLICZNOŚCI

Ale i w istniejących okolicznościach, gdy historyk takiej pełnej wiedzy nie posiada, zdania Rzym został spalony z ioz- kazu Nerona, Henrietta Angielska została zamordowana, Bacon napisał sztuki przypisywane Szekspirowi są prawdziwe lub fał­szywe. Trzeciej wartości logicznej mieć nie mogą. I   znów zwróćmy uwagę na to, że tym, który traktował prze­szłość nie jako prawdopodobną, tylko jako „gotową”, był Ta­deusz Kotarbiński. Pisał on: „A jednak przecież było powie­dziane, że to, co się stało w przeszłości, już odstać się nie może, że to, co w przeszłości jest, chociaż jest przeszłe, jest jednak, teraz jest i będzie dalej, będzie do końca świata i po końcu świata” . Z wypowiedzi tej, niezależnie od jej nieco pompa­tycznego stylu, wynika wyraźnie, że w ujęciu ‚Kotarbińskiego wszystkie zdania o przeszłości (a jak wynika z innych jego wypowiedzi, także o teraźniejszości i zdeterminowanej przy­szłości) mogą być tylko prawdziwe lub fałszywe, a w żadnym wypadku nie mogą nie być ani prawdziwe, ani fałszywe, czyli nie mogą być prawdopodobne. Szkoda, że probabiliści należący do młodszych od Kotarbińskiego pokoleń tej prawdy nie zro­zumieli.

BŁĘDNE SĄDZENIE

„Nawiasem mówiąc, byłoby błędem sądzić, że pojęcie prawdopodobieństwa odnosi się wyłącznie do twierdzeń o  przyszłości. Jest oczywiste, że używamy tego pojęcia w wielu twierdzeniach o przeszłości. Historyk uważa za bardzo prawdo­podobne, że Neron nakazał spalenie Rzymu,-za mniej prawdo­podobne uważa, iż Henrietta Angielska, która żyła na dworze Ludwika XIV jako Księżniczka Orleańska, została zamordowa­na; nieprawdopodobne wydaje się historykowi, iż to Bacon był autorem sztuk Szekspira. Nawet wydarzenia z przeszłości mogą być uznane wyłącznie jako prawdopodobne .Reichenbach nie uwzględnia tego, że fakty spalenia Rzymu z rozkazu Nerona, zamordowania Henrietty Angielskiej, napi­sania przez Bacona sztuk Szekspira, nie są ani mniej, ani bar­dziej prawdopodobne. One w ogóle nie są prawdopodobne, one zaszły albo nie zaszły. Są mniej lub bardziej prawdopodobne w oczach historyka, i to tylko dlatego, że historyk me zna pełnej prawdy o tych faktach. Gdyby ją znał, nie przyszłoby mu do głowy mówić o ich mniejszym lub większym prawdopodobieństwie. Stwierdziłby po prostu, że taki to fakt, np. wydanie przez Nerona rozkazu spalenia Rzymu, miał miej­sce, a inny, np. napisanie przez Bacona sztuk, powszechnie przy­pisywanych Szekspirowi, miejsca nie miał. Probabilistyka me miałaby tu żadnego zastosowania.

STANOWISKO UCZONYCH

Jakie jest stanowisko uczonych-probabilistów w kwestii fundamentalnej różnicy między prawdopodobieństwem faktów niezdeterminowanej przyszłości (prawdopodobieństwem obiek­tywnym i intersubiektywnym) a prawdopodobieństwem faktów przeszłości i teraźniejszości (prawdopodobieństwem wyłącznie intersubiektywnym)? Gdy od faktów przechodzimy do zdań o  tych faktach, różnica ta decyduje o wyborze między logiką dwuwartościową a logiką trójwartościową czy wielowarto­ściową.Jest to dziwne, niemniej tak jest, że wielu sławnych proba- bilistów jakby tej różnicy nie dostrzega. Szczupłość miejsca każe nam ograniczyć się do dwóch charakterystycznych przy­kładów. „Orzecznik «prawdopodobny» — pisał Jan Łukasiewicz — przypisuje się zazwyczaj «zdarzeniom» i to zdarzeniom przyszłym… musimy tutaj stwierdzić, że tak samo, jak się mówi o  prawdopodobieństwie zdarzeń przyszłych… tak też zdarzenia obecne 1 przeszłe mogą być prawdopodobne” . Należałoby od powiedzieć Łukasiewiczowi, że zdarzenia obecne i przeszłe me mogą być prawdopodobne. One istnieją (istniały) albo nie ist­nieją (nie istniały). I to wszystko.

PRAWDOPODOBIEŃSTWO HIPOTEZ

Przyjrzyjmy się pojęciu, które można określić terminem prawdopodobieństwo hipotez. Hipoteza (w starożytnej grece: mniej niż teza) jest to twierdzenie o tym, że zjawisko A istnieje, albo o tym, że przyczyną niewątpliwie istniejącego zjawiska B jest zjawisko C, jeżeli brak jest wystarczających dowodów zarówno na istnienie zjawiska A, jak i na istnienie związku przyczynowego między B i C. Hipotezę akceptuje się zwykle wówczas, jeżeli za jej prawdziwością przemawia więcej aniżeli za jej fałszywością. Między uczonymi -toczą się często zażarte spory co do akceptacji lub odrzucenia tej czy innej hipotezy naukowej. Wydaje się przeto, że pojęcie hipotezy jest z po­jęciem prawdopodobieństwa jak najściślej sprzężone. I tak jest w istocie, jeżeli będziemy mieli na względzie prawdopodobień­stwo intersubiektywne. W aspekcie prawdopodobieństwa obiek­tywnego sprawa wygląda zupełnie inaczej. Hipoteza może zga­dzać się z faktami rzeczywistości, czyli być prawdziwą, lub się z nimi nie zgadzać, czyli być fałszywą (choć uczeni tego nie wiedzą i do tej niewiedzy się przyznają, bo gdyby wiedzieli, to sformułowaliby tezę, a nie hipotezę):, ale nie być ani praw­dziwą, ani fałszywą, czyli obiektywnie prawdopodobną — hipo­teza być nie może.

FAKTYCZNE ZDANIE PRAWDZIWE

Oficerowie prowadzący śledztwo formułują więc zdanie na­stępujące: Prawdopodobieństwo, że Jana zabił Andrzej jest rów­ne prawdopodobieństwa, że Jana zabił Adam, oraz równe praw­dopodobieństwu, że Jana zabił Aleksander, i wynosi 1/3. Czy zdanie to jest prawdopodobne, czy przysługuje mu trzecia war­tość logiczna? Nie, nie przysługuje, gdyż jest to w oparciu o da­ny stan faktyczny zdanie prawdziwe. Trzeciej wartości logicz­nej także w dalszym przebiegu śledztwa nabyć nie może, na­tomiast może okazać się fałszywe, jeśli wyjdzie na jaw, że np. Adam jest bardziej podejrzany niż Andrzej i Aleksander, albo jeżeli w kręgu podejrzeń znajdzie się także jakaś czwarta osoba, ponieważ wtedy prawdopodobieństwo winy każdego z podej­rzanych będzie różne od 1/3. A czy może być prawdopodobne zdanie asertoryczne: Jana zabił Adam? Nie, nie może. Jest ono prawdziwe, jeżeli zabój­cą istotnie był Adam, lub fałszywe, jeżeli Jana zabiła inna oso­ba. Od chwili zabójstwa Jana zdanie Jana zabił Adam nie mo-. gło nie być ani prawdziwe, ani fałszywe, czyli nie mogła mu przysługiwać trzecia wartość logiczna.

ODNIESIENIE DO FAKTÓW

Czy pojęcie prawdopodobieństwa nie funkcjonuje w odnie­sieniu do faktów przeszłości i teraźniejszości? Czy funktor jest prawdopodobne, że… nie ma zastosowania w zdaniach mówią­cych o tych faktach? Oczywiście, że funkcjonuje i ma zastoso­wanie, ale jest to zupełnie inne prawdopodobieństwo, z gruntu odmienne od prawdopodobieństwa faktów niezdeterminowanej przyszłości. Jest to mianowicie prawdopodobieństwo czysto ludz­kie, subiektywne lub intersubiektywne, mające z obiektywną rzeczywistością li tylko pośredni związek. Nie będziemy mówili o prawdopodobieństwie subiektywnym, prawdopodobieństwie w ocenie poszczególnej jednostki ludz­kiej, albowiem jest ono zbyt naznaczone cechami ściśle indy­widualnymi autora oceny. Zajmiemy się natomiast pokrótce prawdopodobieństwem intersubiektywnym, prawdopodobień­stwem w ocenie grup ludzkich złączonych specjalnością nau­kową, zawodem lub zainteresowaniami a dotyczącym faktów z tej dziedziny rzeczywistości, którą dana grupa się zajmuje. Przytoczmy konkretny przykład. Otóż wyobraźmy sobie, że sa­motnie mieszkający, a uchodzący za bardzo zamożnego Jan zo­stał we własnym mieszkaniu zamordowany i obrabowany. Po­nieważ Jan wpuszczał do mieszkania jedynie swoich trzech ku­zynów: Andrzeja, Adama i Aleksandra, a morderca został przez Jana wpuszczony, w kręgu podejrzeń zespołu prowadzącego śledztwo znajdują się jedynie owi trzej mężczyźni, przy czym każdy z nich jest podejrzany w jednakowym stopniu.