NIEOSTROŚĆ WYRAZÓW

Definicje eliminujące nieostrość wyrazów noszą nazwę liniej i regulujących. Stosuje je często prawodawca, formułując ustawy i inne akty normatywne. Jest niezbędne, ażeby każdy wyraz w takim akcie miał ściśle  określone znaczenie co do treści i zakresu. Nieostrość wyrazów w aktach prawodawczych bardzo by utrudniała, a nawet uniemożliwiała ich zgodne z wo­lą ustawodawcy stosowanie. Gdyby dla każdego wyrazu nie­ostrego sformułowano definicję regulującą, „zerowartościowość” zdań spowodowana obecnością w nich wyrazów nieostrych prze­stałaby istnieć. Gdyby wprowadzono sugerowaną przez Ajdu- • kiewicza granicę wieku młodego, zdanie 33-letni Jan jest czło- |i wiekiem młodym byłoby, bez żadnej wątpliwości, fałszywe. Fał­szywe byłoby także zdanie Piotr, którego wzrost wynosi 175 cm, jest wysoki, gdyby dolną granicę wzrostu wysokiego ustalono na 180 cm. Natomiast zdanie Przy temperaturze 25° Celsjusza pogoda jest upalna okazałoby się prawdziwe, gdyby dolną gra­nicę upału ustalono na 24° Celsjusza.Jednakże wprowadzenie definicji regulujących do języka potocznego i literatury pięknej jest nie tylko technicznie nie do pomyślenia, ale przyniosłoby o wiele więcej szkód niż ko­rzyści, albowiem język rozwija się spontanicznie, a nie na pod­stawie odgórnych inicjatyw. Zatem „zerowartościowość” zdań spowodowana obecnością w nich wyrazów nieostrych (oczy­wiście jedynie w „obszarach granicznych” tych ostatnich) jest stałym i nieusuwalnym zjawiskiem językowym.

WIELU POLAKÓW

Wielu Polaków uzna za prawdziwe zdanie Człowiek w wie­ku 33 lat jest miody, ale wielu innych uzna je za fałszywe. Ta­ki sam podział opinii nastąpi wśród członków polskiej społecz­ności językowej przy ocenie wartości logicznej zdań Człowiek o  wzroście 175 cm jest wysoki oraz Przy temperaturze 25° Cel­sjusza pogoda jest upalna. Dzieje się tak, dlatego że wyrazy miody, wysoki, upalny są nieostre, tzn. iż nieostra, płynna jest językowa granica, -która dzieli od siebie zakresy takich wyra­zów jak młody — niemłody, wysoki — niewysoki, upalny —- nieupalny. Żadne z przytoczonych przed chwilą zdań nie jest prawdziwe dla wszystkich użytkowników języka polskiego, ale też żadne z nich nie jest dla nich wszystkich fałszywe.Jeżeli za podstawę odniesienia przyjmiemy ogół członków polskiej społeczności językowej, będziemy zmuszeni do stwier­dzenia, że żadne z powyższych zdań nie ma dla tego ogółu wspólnej wartości, czyli że nie ma żadnej uznawanej przez ogół Polaków wartości logicznej. I nie tylko, że nie ma jej w tej chwili, lecz nie będzie jej miało także w przyszłości, chyba że reguły języka polskiego ulegną zasadniczej zmianie, ale wtedy będzie to już inny język.

DUŻO WIEMY

Z tego możemy wywnioskować jedno: nasz język, podobnie jak my sami, należący do makroświata, jest zjawiskom mikro­świata nieadekwatny, czyli nie potrafi oddać żadnego spośród tych zjawisk zgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem. Wszyst­ko, co mówimy o zjawiskach mikroświata (właśnie o samych tych zjawiskach, a nie o rezultatach naszych pomiarów, które przecież w makroświecie się odbywają), jest, ściśle bio­rąc, z tymi zjawiskami niezgodne, czyli fałszywe.Można twierdzić, że podobnie mają się sprawy z naszymi rozważaniami z całkiem innej dziedziny, mianowicie o tym, jak ludzie, zarówno specjaliści danej dziedziny, jak laicy, re­lacjonują przebieg zjawisk psychicznych zwierząt, i to zarów­no np. pszczół czy mrówek, jak i zbliżonych do człowieka ssa­ków, takich jak naczelne, psy czy delfiny. Wiemy ,bardzo dużo o  zachowaniu się zwierząt, porównujemy je z naszym zachowa­niem, potrafimy zachowanie się zwierząt przewidzieć nawet w drobnych szczegółach (o wiele lepiej aniżeli zachowanie się ludzi), a jednak język ludzki nie jest adekwatny do psychiki zwierzęcej, przeto wszystko, co mówimy o przeżyciach psychicz­nych zwierząt (z konieczności je antropomorfizując) nie jest zgodne z rzeczywistym przebiegiem tych przeżyć, czyli znowuż, biorąc ściśle, jest fałszywe.

ODNIESIENIE DO FAKTÓW

Czy pojęcie prawdopodobieństwa nie funkcjonuje w odnie­sieniu do faktów przeszłości i teraźniejszości? Czy funktor jest prawdopodobne, że… nie ma zastosowania w zdaniach mówią­cych o tych faktach? Oczywiście, że funkcjonuje i ma zastoso­wanie, ale jest to zupełnie inne prawdopodobieństwo, z gruntu odmienne od prawdopodobieństwa faktów niezdeterminowanej przyszłości. Jest to mianowicie prawdopodobieństwo czysto ludz­kie, subiektywne lub intersubiektywne, mające z obiektywną rzeczywistością li tylko pośredni związek. Nie będziemy mówili o prawdopodobieństwie subiektywnym, prawdopodobieństwie w ocenie poszczególnej jednostki ludz­kiej, albowiem jest ono zbyt naznaczone cechami ściśle indy­widualnymi autora oceny. Zajmiemy się natomiast pokrótce prawdopodobieństwem intersubiektywnym, prawdopodobień­stwem w ocenie grup ludzkich złączonych specjalnością nau­kową, zawodem lub zainteresowaniami a dotyczącym faktów z tej dziedziny rzeczywistości, którą dana grupa się zajmuje. Przytoczmy konkretny przykład. Otóż wyobraźmy sobie, że sa­motnie mieszkający, a uchodzący za bardzo zamożnego Jan zo­stał we własnym mieszkaniu zamordowany i obrabowany. Po­nieważ Jan wpuszczał do mieszkania jedynie swoich trzech ku­zynów: Andrzeja, Adama i Aleksandra, a morderca został przez Jana wpuszczony, w kręgu podejrzeń zespołu prowadzącego śledztwo znajdują się jedynie owi trzej mężczyźni, przy czym każdy z nich jest podejrzany w jednakowym stopniu.

ZMIENNE ZJAWISKO

Jednakże tu wciąż jeszcze nie mamy ani prawdopodobień­stwa jako zjawisko zmiennego w granicach 0—1, ani logiki wie­lowartościowej, albowiem podane przykłady mieszczą się w gra­nicach logiki trójwartościowej. Inaczej będzie, jeżeli kupię los nie na jedną tylko loterię, ale na dziesięć loterii, w których ustanowione są różne relacje między liczbą losów wygrywają­cych a ogólną liczbą losów; inaczej także będzie, jeżeli uwzględ­nię nie jeden kraj, lecz dziesięć krajów, różniących się między sobą odsetkiem dzieci wyjeżdżających na letnie kolonie. W tym wypadku będę miał do czynienia ze wzrastającym (w grani­cach 0—1) prawdopodobieństwem, że jeden z losów nabytych przeze mnie na te loterie doczeka się wygranej, i ze wzrasta­jącą (w tychże granicach) wartością logiczną zdania Mój los wygra, które odnoszę do tych loterii w kolejności wzrastają­cego odsetka losów wygrywających w każdej z nich. Ze zmie­niającym się prawdopodobieństwem wyjazdu Piotrusia na ko­lonie i ze wzrastającą wartością logiczną zdania Piotruś wyje­dzie w tym roku na letnie kolonie będziemy również mieli do czynienia, jeżeli poszeregujemy w myśli wspomniane dziesięć krajów według wzrastającego odsetka dzieci, które w każdym z nich wyjeżdżają na letnie kolonie.

ZMIANA SYTUACJI

Natomiast sytuacja ulega kardynalnej zmianie, jeśli od przy­szłego zjawiska masowego przechodzimy do przyszłego zjawi­ska indywidualnego. Wiemy, że w najbliższym ciągnieniu lo­terii jedna dziesiąta część losów wygra (taki jest- regulamin loterii), wiemy, że w nadchodzącym okresie letnim trzecia część dzieci w wieku kolonijnym wyjedzie na letnie kolonie (ponieważ tak zawsze było w ostanich latach i nic nie zapowiada, aby w tym roku miało być inaczej). Nie wiem jednak, czy wygra mój los, który właśnie na to ciągnienie kupiłem, nie wiem rów­nież, czy pojedzie na kolonie niejaki Piotruś Kowalski. I tu na­tychmiast przychodzi z pomocą rachunek prawdopodobieństwa oraz logika mająca więcej aniżeli dwie wartości logiczne zdań. Stwierdzam, że prawdopodobieństwo, iż mój los wygra, równa się 0,1 oraz 0,1 równa się wartość logiczna zdania Mój los wy­gra. Stwierdzam także, że prawdopodobieństwo, jż Piotruś Ko­walski wyjedzie na kolonie letnie, wynosi 0,33 i tyleż wynosi wartość logiczna zdania Piotruś Kowalski wyjedzie na kolonie.

ZACHOWANIE WARUNKÓW

Wygłaszane, z zachowaniem powyższych warunków, twier­dzenia prognostyczne — aczkolwiek stanowią, jak powiedzie­liśmy, podstawę rachunku prawdopodobieństwa — same jednak funktora jest prawdopodobne, że… zawierać nie muszą (chyba że autor chce popisać się swą ostrożnością naukową). Nie ma też do takich twierdzeń zastosowania logika wiełowartościowa (ani trójwartościowa). Są one bowiem albo prawdziwe (jeżeli oparte są na rzetelnej i wyczerpującej statystyce), albo fałszy­we (jeżeli zniekształcają statystykę lub jeśli nierzetelna jest sama statystyka). Możemy także twierdzić, że dobrze uzasad­nione twierdzenia prognostyczne odnoszą się do przyszłości zdeterminowanej, której, jak wiemy, nie dotyczy logika trójwartościowa ani wiełowartościowa. Tezę tę opieramy na pra­wie powtarzalności związków przyczynowych. Prawo to głosi, że jeśli przyczyny trwają lub powtarzają się bez żadnych zmian, to trwać lub powtarzać się muszą także skutki tych przyczyn. Tak np. jeżeli w przeciągu szeregu lat istniały przyczyny (być może nawet do końca nie poz:nane) tego, że w okresie roku umiera setna (a nie dziesiąta, ani tysięczna) część ludzi, którzy przed rokiem ukończyli czterdzieści lat, przy czym nie ma żad­nych oznak, że stan zdrowotny ludności uległ jakimkolwiek znaczącym zmianom, to i w nadchodzącym roku umrze taki sam odsetek czterdziestolatków (drobne odchylenia liczbowe w jed­ną czy w drugą stronę są nieuniknione i przechodzimy nad nimi po prostu do porządku dziennego).

W WIELKIM PRZYBLIŻENIU

A teraz postaramy się, oczywiście w wielkim przybliżeniu, ustalić te bezpośrednie więzy, które łączą teorię prawdopodo­bieństwa z logiką wielowartościową. Podstawą rachunku praw­dopodobieństwa jest relacja między liczbą zdarzeń, które nas w danym aspekcie interesują, a ogólną liczbą zdarzeń jedno­rodnych. Tak np. mówimy, że w danej loterii jedna dziesiąta losów wygrywa, że jedna trzecia dzieci w wieku 10 – 15 lat wy- jedzie w tym roku na kolonie letnie, że tylko jedna czwarta kandydatów, którzy przystąpią do egzaminów do Wyższej Szko­ły Teatralnej i Filmowej, zostanie przyjęta, że wśród ludzi, któ­rzy właśnie ukończyli czterdzieści lat, jedna setna umrze w cią­gu najbliższego roku itd. itp. Twierdzenie dotyczące liczby wy­granych na loterii wynika z regulaminu ustanowionego przez jej organizatorów, inne przytoczone przed chwilą twierdzenia oparte są wyłącznie na badaniach statystycznych, co powinno być w treści tychże twierdzeń wyraźnie zaznaczone. Ponadto autorzy tego typu prognoz powinni stwierdzać, że nie zacho­dzą — ich zdaniem — żadne zjawiska mogące w najbliższej przyszłości w istotny sposób wpłynąć na ich ścisłość. Jeżeli takie zjawiska zachodzą, a ich oddziaływania nie można staty­stycznymi metodami wymierzyć, należy od prognoz się wstrzy­mać, gdyż mogą one okazać się fałszywe.

Kancelaria

Nie mamy co prawda żadnych informacji o stosowaniu w tym czasie pisma w życiu wewnętrznym państwa, lecz władcy litewscy korespondowali z zagranicą. Korespondencję z Zachodem prowadzono po łacinie, rzadziej po niemiecku. Olgierd, pisząc do Konstantynopola, używał greki. Niektórzy badacze uważają, że pewne dokumenty Mendoga lub Giedymina były pisane nie na Litwie, ale w Rydze, chociaż na podstawie niektórych cech – miejsca sporządzenia dokumentów, wiadomości o przywieszonych pieczęciach – można wnioskować, że większość zachowanych dokumentów powstała w kancelarii władcy Litwy. Pieczęć Giedymina nie przetrwała do naszych czasów, chociaż wiadomo o jej istnieniu. Pieczęć była jednym z atrybutów państwa i świadectwem istnienia pisma. Pieczęcie posiadali również inni Giedyminowicze – Olgierd, Kiejstut, Lubart. Coraz bardziej nasilały się kontakty Litwy z sąsiednimi państwami, powstawała służba dyplomatyczna Litwy i kształtowały się jej tradycje. Władcy litewscy wysyłali do innych krajów ludzi wysokiego pochodzenia, często z własnej rodziny. Z posłannictwem Mendoga do papieża udał się książę ziemi nadwilejskiej, Parbus. Giedymin posłał do Rygi drugiego po sobie człowieka w państwie, a w 1385 r. na spotkanie z cesarzem niemieckim udał się do Monachium brat władcy Litwy. Również Jagiełło w 1379 r. posłał do Zakonu Krzyżackiego swego brata Skirgiełłę. Zawarte układy Litwini przypieczętowywali pogańskimi rytuałami – przyrzeczeniami. Najbardziej znane jest przyrzeczenie Kiejstuta z 1351 r., który po zawarciu układu z królem Węgier Ludwikiem Andegaweńskim uścisnął jego dłoń. Coraz częściej zawierano traktaty na piśmie (z Inflantami, Polską), a dokumenty opatrywano pieczęciami.

Dużo wątpliwości wiąże się z rodziną Mendoga

Wiadomo, że poślubił żonę poległego w walce z nim w 1252 r. Wiszimunta Bulewicza, znane jest również imię królowej Marty. Najprawdopodobniej chodzi o jedną i tą samą kobietę, jednakże data ich zaślubin jest niejasna – Mendog mógł porwać żonę Wiszimunta jeszcze za jego życia – podobnie postąpił wszak z żoną Dowmonta. Jego starsze dzieci – syn Wojsiełk córka, wydana za księcia chełmskiego Szwarna – najpóźniej w 1254 r. pojawiają się na arenie państwowej. Prawdopodobnie ich matką była inna żona Mendoga. Marta, umierając w 1262 r., pozostawiła małoletnie dzieci. Źródła z początku lat 60 wymieniają dwie pary synów Mendoga: w falsyfikacie Zakonu z 1261 r. występują Replys i Gerstutis, w opisie morderstwa Mendoga – Rukla i Repek. Nie wiadomo, czy byli to czterej synowie, czy też w źródłach przekręcono imiona tylko dwóch; nieznany jest również ich wiek. Jeden z nich powinien dziedziczyć koronę królewską, gdyż ich starszy brat Wojsiełk usunął się z życia politycznego i wstąpił do prawosławnego klasztoru. Jednakże po zabójstwie Mendoga i jego synów brak jakichkolwiek informacji na temat takiego pretendenta. Najprawdopodobniej on także został zgładzony.

WYRAZY OKAZJONALNE LUB NIEOSTRE

Czy z tego, cośmy powiedzieli, należy wnioskować, że zdaniami eliptycznymi są wyłącznie zdania zawierające w swym składzie wyrazy okazjonalne lub nieostre? Taki wniosek byłby przedwczesny. Zdanie Książka leży na stole nie zawiera wyra­zów okazjonalnych ani nieostrych. Jest to jednak zdanie elip­tyczne (i jako takie — „zerowartościowe”) i pozostanie takim dopóki nie zostanie uzupełnione prźez podanie, o jaki konkret­nie stół idzie i w jakim czasie ma miejsce stan rzeczy polega­jący na tym, że książka leży na stole.A jednak kto chciałby udowodnić, że każde zdanie eliptycz­ne zawiera przynajmniej jeden wyraz okazjonalny, nie byłby zupełnie pozbawiony racji. Wskazałby na to, że zdanie Książka leży na stole, dopóki nie wiemy, o jaki stół chodzi, jest ni­czym innym jak skrótem zdania Książka leży na jakimś sto­le, a przecież wyraz jakiś jest typowym wyrazem okazjonalnym.Zdań tego typu, co Książka leży na stole, np. Chłopiec idzie ulicą, W sklepie pojawił się nowy towar, Bitwa została wygrana jest w naszej mowie potocznej (a także w literaturze pięknej i naukowej) niezwykle dużo, prawdopodobnie znacznie górują one ilościowo nad zdaniami ściśle określającymi fakty, o któ­rych mówią. Z tego by wynikało, że przeważająca część zdań, którymi posługujemy się w mowie, nie ma żadnej wartości lo­gicznej i nie nadaje się do oceny pod tym względem.

PRZY OKAZJI

Warto przy okazji zwrócić uwagę na całkiem różny przebieg uściślania, nadawania wartości logicznej zdaniom eliptycznym dwóch różnych postaci: z jednej strony tym, których eliptycz- ność spowodowana jest obecnością w ich składzie wyrazów okazjonalnych, z drugiej zaś strony tym, których elip- tyczność warunkują użyte w nich wyrazy nieostre.Gdy w zdaniu Dziś padał ulewny deszcz uzupełnimy okazjo­nalny wyraz dziś różnymi konkretnymi datami, będziemy mieli do czynienia z wieloma różnymi stanami faktycznymi. Z nie­którymi z nich zdanie Dziś (z podaniem daty) padał ulewny deszcz okaże się zgodne, i w tym wypadku zdanie to będzie prawdziwe; w innych wypadkach ujawni się jego niezgodność ze stanem faktycznym, a więc okaże się ono fałszywe.Natomiast gdy pragniemy uściślić eliptyczne zdanie 33-letni Jan jest człowiekiem młodym i w tym celu uzupełniamy je, bądź podając różne definicje regulujące nieostrego wyrazu mło­dy, bądź wymieniając osoby, które różnie zapatrują się na gra­nice młodego wieku, wcale nie zmieniamy pierwotnego stanu faktycznego. Wciąż chodzi nam o tego samego 33-letniego Jana, uściślanie polega jedynie na przytaczaniu sądów (definicja re- guiująca także wyraża sąd jej autora) o tym, czy wiek 33 lat to jeszcze młodość, czy już wiek średni.

UŚCIŚLENIE ZDAŃ

Drugi sposób na uściślenie znaczenia zdań zawierających wyrazy nieostre (a tym samym na nadanie im wartości logicz­nej) wskazał w swoim czasie Kazimierz Ajdukiewicz. Pisał on: „Gdy nazwa ta jest nazwą o znaczeniu zwyczajnym, to przy szu­kaniu odpowiedzi na takie pytanie [pytanie o jednoznaczną cha­rakterystykę desygnatów nazwy — E. G.] natrafiamy często na nie dające się przezwyciężyć trudności, których źródło leży w pewnej wadliwości znaczeniowej tych nazw — przez zwyczaj językowy nie jest nazwie «młody człowiek» przyporządkowany żaden określony zbiór przedmiotów jako jej zakres. Gdy więc stawiamy pytanie «co to jest młody człowiek?», w których do­magamy się podania jednoznacznej charakterystyki zbioru bę­dącego zakresem nazwy «młody człowiek*, to stajemy wobec zadania, które nie daje się rozwiązać. Nie istnieje bowiem zbiór, który by był zakresem nazwy «młody człowiek», a nie można podawać jednoznacznej charakterystyki tego, co nie istnieje. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak zrezygnować z pró­by odpowiadania na postawione pytanie «co to jest młody czło­wiek?* przy zwyczajowym rozumieniu wyrażenia. Aby na py­tanie o tym brzmieniu można było odpowiedzieć, trzeba zmie­nić zwyczajowe znaczenie wyrażenia «młody człowiek», ustala­jąc mocą arbitralnej’ decyzji jego zakres, a więc postanawiając np., że «młodym człowiekiem* nazywać będziemy ludzi, którzy nie przekroczyli 25 lat życia lub podobnie” .

ISTNIEJĄCE SPOSOBY

Mówiliśmy, że zdanie z wyrazem nieostrym (w „obsza­rze granicznym” jego stosowania) jest prawdziwe w opinii czę­ści użytkowników języka polskiego, jest fałszywe w opinii dru­giej ich części. Ażeby nadać takiemu zdaniu wartość logiczną, należy wskazać, w czyjej opinii jest ono zgodne ze stanem fak­tycznym, czyli prawdziwe, ewentualnie, w czyjej opinii jest ono ze stanem faktycznym niezgodne, czyli fałszywe. Zatem przeformułujemy „zerowartościowe” zdanie Jan mający 33 lata jest młody w następujący sposób Jan mający 33 lata jest mło­dy w opinii 70-letniego Piotra, natomiast również „zerowarto- ściowe” zdanie Jan mający 33 lata nie jest młody — w. zdanie Jan mający 33 lata nie jest młody w opinii 15-letniego Pawia. Po przeformułowaniu oba te zdania nabędą wartości logicznej. Okażą się one prawdziwe, jeżeli opinie Piotra i Pawła są rze­czywiście takie, jak zostało podane w przeformułowanych zda­niach; okażą się fałszywe, jeżeli opinie Piotra i Pawła są od­mienne (jeśli np. 70-letni Piotr oświadczy, że w jego przekona­niu 33 lata — to już jest średni wiek, a nie młodość).

WSZYSTKIE ZDANIA

Tak więc wszystkie zdania z Wyrazami nieostrymi, jako nie mające i nie mogące mieć dla wszystkich użytkowników języ­ka wspólnej wartości logicznej, są „zerowartościowe”. Jednak­że cecha ta przysługuje im nie w całym zasięgu ich używa­nia, a jedynie w obszarach granicznych. Zdania Człowiek 16-let- ni jest młody, Człowiek 70-łetni nie jest młody, Człowiek, któ­rego wzrost wynosi 190 cm, jest wysoki, Człowiek, którego wzrost wynosi 150 cm, nie jest wysoki, Przy temperaturze 35° Celsjusza pogoda jest upalna, Przy temperaturze 5° Celsjusza pogoda nie jest upalna są prawdziwe, żadna „zerowartościo- wość” tych zdań nie obarcza.Widzieliśmy, że jeśli chcemy nadać wartość logiczną zda­niom obarczonym ,,zerowartościowością” wskutek posiadania w swym składzie wyrazów okazjonalnych, należy uzu­pełnić lub zastąpić wyrazy okazjonalne deskrypcjami, ściśle określającymi desygnaty tych wyrazów. Zdanie Ja umrę w dniu nieparzystym nie ma żadnej wartości logicznej, lecz zdanie Ja taki a taki, zamieszkały tam a tam, umrę w dniu nieparzystym ma wartość logiczną, mianowicie trzecią wartość możliwości. Zdanie Wczoraj w południe temperatura w Warszawie wyno­siła 10? Celsjusza nie ma wartości logicznej, ale zdanie Wczoraj (tu podanie dokładnej daty) w południe temperatura w Warsza­wie wynosiła 10° Celsjusza ma wartość logiczną, jest prawdzi­we lub fałszywe. W jaki sposób nadać wartość logiczną zda­niom, których „zerowartościowość” wynika z figurowania w nich nie wyrazów okazjonalnych, lecz wyrazów nieostrych?

ODNIESIENIE DEFINICJI DO ZDAŃ

Widzieliśmy już poprzednio (p. rozdział VII), że zdania sprzeczne mogą nie być ani prawdziwe, ani fałszywe, lecz oba mieć trzecią wartość logiczną (np. Jutro odbędzie się bitwa morska i Jutro bitwa morska się nie odbędzie), mogą też być oba fałszywe, a to jeżeli ich wspólnym podmiotem jest nazwa pusta (np. Wszystkie krasnoludki pomagają ludziom oraz Nie­które krasnoludki nie pomagają ludziom-, krasnoludki nie istnie­ją, więc nie mogą ani pomagać ludziom, ani być obojętne dla nich).  Ale spośród sześciu zdań, które przytoczyliśmy przed chwi­lą, żadne nie ma trzeciej wartości logicznej, żadne nie ma też nazwy pustej w charakterze podmiotu, jednocześnie nie ulega wątpliwości, że zdania te wewnątrz każdej z trzech par są sprzeczne ze sobą. Powstaje pytanie, dlaczego zdania te nie podpadają pod utartą definicję zdań sprzecznych, czyli jako jednego prawdziwego, a drugiego fałszywego? Dlatego, że de­finicja ta odnosi się tylko do zdań prawdziwych i fałszywych, natomiast zdania, o których w tej chwili mówimy, nie tylko nie są ani prawdziwe, ani fałszywe, ale nawet nie mogą być takowymi.

OKREŚLENIE ZDAŃ

Zdania elip­tyczne należałoby określać jako „nie mogące być prawdziwe, ani fałszywe, ani obecnie, ani w przyszłości”. Zdania z wyrazami okazjonalnymi nie są jedynymi zdaniami eliptycznymi, a więc „zerowartościowymi”. Eliptyczne są także zdania z wyrazami nieostrymi. Przytoczmy kilka par zdań sprzecznych: 1. 33-letni Jan jest człowiekiem młodym — 33-letni Jan nie jest człowiekiem młodym (jest człowiekiem w średnim wieku), 2. Piotr, którego wzrost wynosi 175 cm, jest wysoki — Piotr, którego wzrost wynosi 175 cm, nie jest wysoki (jest czło­wiekiem średniego wzrostu), 3. Przy temperaturze 25° Celsju­sza pogoda jest upalna — Przy temperaturze 25° Celsjusza po­goda nie jest upalna (jest ciepła). Panuje pogląd, że spośród każdej pary zdań sprzecznych jed­no musi być prawdziwe, drugie — fałszywe. Przytoczyliśmy trzy pary zdań sprzecznych, czy można jednak stwierdzić, że trzy spośród tych zdań są prawdziwe, a trzy fałszywe? Nie, nie można. Reguły języka polskiego nie określają, czy człowiek liczący 33 lata jest jeszcze młody, czy już nie jest, czy wzrost 175 cm jest wzrostem wysokim czy średnim, czy przy tempe­raturze +25° Celsjusza pogoda jest upalna czy tylko ciepła. Jak to pogodzić z zasadą sprzeczności?

WZGLĘDEM WARTOŚCI

Oba te zdania jako eliptyczne nie mogą być określone pod względem tej ‚ wartości, ale po eliminacji eliptyczności ich wartość logiczna będzie różna. Zdanie Ja umrą w dniu nieparzystym nabędzie — po podaniu przez osobę, która to zdanie wypowiada, bliższych danych o sobie — trzeciej wartości logicznej, wartości możli­wości, i zachowa tę wartość aż do chwili śmierci tej osoby, kiedy stanie się prawdziwym lub fałszywym. Natomiast zdanie Wczoraj w południe temperatura powietrza wynosiła w War­szawie 10° Celsjusza stanie się — natychmiast po uściśleniu da­ty — prawdziwym lub fałszywym, i „czyśćca” w postaci posia­dania trzeciej wartości logicznej przechodzić nie będzie.Uogólniając stwierdzamy, że żadne ze zdań będących zda­niem eliptycznym z powodu posiadania wśród swych członów wyrazów okazjonalnych, takich jak ja, ty, on, ona, oni, dziś, wczoraj, jutro, tu, tam, ten, ów itd., nie ma wartości logicznej; wszystkie te zdania są „zerowartościowe”. W celu uniknięcia nieporozumień należy unikać określania zdań eliptycznych naz­wą „ani prawdziwe, ani fałszywe”; określenie to należy zacho­wać dla zdań mających trzecią wartość logiczną.